Coursor

Mouse Cursor

czwartek, 3 października 2013

Uru, rozdział 1, prolog

Pewnego razu, na mroźnej planecie Okopus, nie odkrytej przez ludzi, na wielkim gnieździe uplecionym z lodowych nici, pod śnieżnym feniksem, czyli ptakiem gatunku alizas, były dwa zaszronione jajeczka. Alwina, czyli ich matka wychowywała je dzielnie. Aż pewnego razu jajek wykluły się dwa malutkie alizasy i świszcząc przerwały głuchą ciszę. Jednemu  matka dała na imię Uru, a drugiemu  mniej zaradnemu Evis. Oba pisklęcia wychowywały się i rosły bardzo szybko i bardzo dobrze. Po paru miesiącach, gdy były już na tyle duże by mogły uczyć się latać, Uru i Evis czekali na ostatnią porcję jedzenia przed pierwszą lekcją. Evis spał, a Uru patrzył ciekawsko w głąb kryształowej skały, na której było położone gniazdo. Takimi lodowymi skałami o ostrych kształtach była okryta cała planeta. Uru teraz usiłował spojrzeć na daleką wielką lodową skałę pokrytą mgłą. Za bardzo się wychylił i ... zaczął się ślizgać po prawie pionowym lodowcu, przejrzystej skale w dół z prędkością światła. Maluch zatrzymał się z piskiem przed urwiskiem skalnym, ale się zachwiał i runął w dół. Poczuł i zobaczył, że już się oddala od swojej planety i spada na jakąś obcą. Była to nam dobrze znana planeta Ziemia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz