Na naszej planecie akurat była jesień. Z drzew spadały liście, okna były zaszronione, a wiatr cicho swiszczał.
Uru spadł na krzak. Chwile się szamotał, ale zobaczył, że go nie ugryzie, wiec ucichł i wyszedł. Było mu bardzo gorąco. Temperatura na jego planecie w jesieni to jakieś -125 stopni, a tutaj były 3 stopnie.
Uru zaczął się rozglądać. Zobaczył wiele kolorowych, wysokich drzew, które ograrniała jesienna cisza. To wszystko go ogromnie zadziwiało i zaciekawiało. W końcu doszedł do sporej willi. Az nagle zobaczyl przejrzyste, zaszronione okno. Z radoscia wskoczyl na nie i zapukal , zeby sprawdzic czy to na prawde lod. Ale szybko odskoczyl widzac, ze ktos otwiera okno. Byla to nie wielka dziwczynka. Uru podlecial blizej, zeby sie przyjzec. Wtedy dziewczynka wciagnela go do srodka. Uru zadowolony bardzo, zauwazyl, ze w pokoju jest znacznie ciekawiej niz na zewnatrz. Dziewczynka zaczela wolno i nie wyraznie pisac cos w zeszycie. Za ten czas Uru ogladal kazda rzecz znajdujaca sie w pokoju. W koncu dziewczynka przestala pisac i wziela lekko oszolomionego ptaka z tego pokoju. Wbiegla z nim do salonu i zaczela krzyczec:
- Maaaaaaamo! Maaaaaaaamo! Patrz co znalazlam! Sam mi zapukal w okno!
- Dobrze, Andy, ale nie musisz tak krzyczec, stoje kolo ciebie.
Tata chwile sie przygladal z daleka, az w koncu zapytal sie malej Andy:
- Daj mi go na chwile
Dziewczynka dajac tacie ptaszka, cos mruczala pod nosem, ale w koncu dala:
- Ale on zimny!
- On nie wygląda na zmarznitęgo - dodala mama.
- Ale na pewno jest zmęczony - kontynuowała - Andy, czy mogła byś zrobić mu łóżeczko?
- Taaaaaak!
I Andy zaczeła robic łóżeczko, a Uru siedzial na krańcu stolu i czekał. W końcu Andy wyszla z swojego pokoju trzymając jakies pudełeczko, ktorym byly kolorowe skrawki roznych materialow zastepujace prześcieradlo i kołdrę, a poduszeczka do igiel zastepowala normalną poduszkę. Polozyli ptaszka w tym łóżeczku i sami poszli spac. Uru jak tylko uslyszal, ze kroki ustaly rozkryl sie i poszedl, bo poczul gdzies zrodlo mcnego zimna. W koncu doszedl do zamrażarki. Przeszedł do srodka przez mala szpare. Znalazł tam trochę kostek lodu, które z radością schrupal. W końcu najedzony zasnął w lodówce.
Śliczne!
OdpowiedzUsuńjest next!
Usuń