-Uru? Gdzie jesteś? - Andy próbowała znaleźć ptaka.
- Och, tu jesteś - dziewczynka popatrzyła czule na ptaszka. Uru rozsypał pudło pełne kredek. Siedział po środku wśród kredek.
-Uru, co my z tobą mamy?
Tydzień mijał, Uru nauczył już się wiele rzeczy. Nie sprawiał już tyle kłopotu. Tata Andy zdążył się z nim zaprzyjaźnić.
- Fiuuu, fiuuu, Uru chodź tu - mama zawołała ptaka. Uru podreptał do niej i wdrapując się pazurkami po spodniach, usiadł na ramieniu.
- Mamo, to taka szkoda, że za parę tygodni się z nim rozstajemy - westchnęła Andy.
- Wiesz, Andy, też się z nim bardzo zaprzyjaźniłam, ale tak będzie lepiej.
Andy zwróciła się do Uru.
- Jutro przyjeżdża Wanessa. I masz być grzeczny! Na pewno ją polubisz, jest miła. Ale będę tęsknić!
No, cóż, już jesteś mądrzejszy i wierzę, że nie będziesz na siebie zwracał uwagi, ani nie nabałaganisz.
Mama postawiła miskę pełną kostek lodu na stole. Uru wdrapał się na stół drewnianą drabinką, która była specjalnie do tego przygotowana. Rodzina razem usiadła przy stole. Panowała niezręczna cisza.
- Mamo, jeszcze do Świąt trochę, Wanessa jutro przyjeżdża, jak ukryjemy Uru? - zapytała Andy.
- Dużo myślałam i wpadłam na pomysł. Opowiem ci po kolacji.
- Eh.. no, dobrze mamo.
Uru schrupał swoją porcję kostek lodu i zszedł w dół drabinką. Poszedł do lodówki i zasnął.
Nadszedł poranek, Andy wstała, żeby zrobić śniadanie sobie i Uru. Jak zrobiła układ z mamą, ptaszek miał mieszkać w jej pokoju. Postawiła miskę lodu na biurku i zatrzasnęła drzwi do pokoju.
Sama poszła do kuchni dokończyć śniadanie. Ptaszek zjadł lód i zaczął rozglądać po pokoju. Stał wysoko na biurku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz